| mo-niusiablog - archiwum: Środa |
ŚrodaIntensywny dzień. Mimo to chyba udany. Dzień rozpoczęty miłym akcentem, czytaj lekcja angielskiego czyli oglądamy amerykańską komedię romantyczną. Przydała się tuż przed DSD. Jak zwykle wytężona czujność, wszystkie członki ciała napięte, pełna gotowość. Pani z geografii po raz któryś nazwała mnie Madzią. Ja rozumiem, że w szkole jest wielu uczniów, ale po prawie dwóch latach wypoadałoby znać imiona uczniów ( szczególnie tych bardziej aktywnych). Sprawdzian na chemii przypomniał mi o tym, że za mało myślę, czytam i czuwam. Przydałaby się pełna mobilizacja jak na DSD. Ale jej nie było, więc zawaliłam sprawdzian. Nie wiem co ja do tego przedmiotu czuję. Z jednej strony przyprawia mnie on o zawroty głowy, a z drugiej jest tak wspaniale logiczny i dostojny. Zresztą nie ma to większego znaczenia w moim przypadku - lekarzem na pewno nie będę. Na polskim interpretowaliśmy ,,Fortepian Chopina". Pani, która przyszła na zastępstwo niestety zbyt lotna nie była i każdą moją interpretację, której nie było w jej podręczniku pedagoga podsumowywała śmiechem i ,, ale Ty masz śmieszne interpretacje". No fakt, tego co mówiłam w kluczu odpowiedzi nie było. Ale żeby od razu śmieszne? Rozumiem oryginalne, dziwne, bezsensowne, ale śmieszne? ŚMIESZNA ta pani. Na DSD dowiedziałam się, że pan B. robiąc zakupy dopłaca do mojej miesięcznej pensji dziennikarza młodzieżowego radia, która miesięcznie wynosi 1000 polskich złotych. Po szkole rzuciłam się w wir pracy teatralnej i dziennikarskiej, by wrócić do domu z wielką radością, jak na domatorkę przystało. Przede mną długa noc w towarzystwie siedemnastowiecznych wojen i niemieckiego. Adios. Jutro,jutro,jutro. moni@ 2008-02-27 21:32:54 | skomentuj! (2) |
strona główna blog.pl |
|
|